Jak ubrać się na Skitury | Iwona Januszyk

 

Zapewne większość z Was ma już swoje patenty i dobrze wie jakie ubranie sprawdza się podczas wycieczek czy treningów ski-turowych. Jednakże trendy się zmieniają, mądrzy ludzie wymyślają nowe rozwiązania, które postaram się Wam tutaj przybliżyć. Więc w co się ubrać na skitury? W co warto zainwestować, a co jest swego rodzaju kaprysem?

Jest zima, musi być  zimno?  Idziemy na narty, to ubieramy się ciepło w narciarskie spodnie i kurtkę - brzmi rozsądnie, prawda? Kiedy jednak wybieramy się na wycieczkę skiturową, podczas której oprócz kosmicznej prędkości w dół, tempem żółwia będziemy podchodzić pod górę, temat robi się bardziej  skomplikowany. Skiturowcy są czasami niczym himalaiści. Nie biorą nic na zapas, jedynie idealnie wyliczoną ilość rzeczy. Wiadomo ! Fizyki się nie oszuka - żeby masę m wynieść na wysokość h, to trzeba wykonać pracę W.

 

    Wycieczka. Nigdzie się nie spieszymy, ale jednak musimy pamiętać, że idąc nawet względnie wolno pod górę zmęczymy się niczym na biegu maratońskim przez co nie możemy sobie pozwolić na mokry, bawełniany podkoszulek, który nie wyschnie nigdy. Takim zupełnie podstawowym elementem jest bielizna termiczna i teraz w zależności od panujących warunków (względnie zimno, bardzo zimno, Syberia) wybieram grubszą lub cieńszą - bardzo istotne jest, aby pierwsza warstwa szybko odprowadzała wilgoć.

 

Ja osobiście zawsze lubię chodzić w kombinezonie startowym - ma on odpowiednią ilość kieszeni, ergonomiczny krój. Dzięki jego niskiej wadze nie czuję, żebym miała coś na sobie. Nogawki zasłaniają dziury w butach i nie dostaje się tam śnieg.

attiq-skitour-kombinezon

 

Przednie kieszenie pozwalają schować batoniki energetyczne oraz  foki. W wewnętrznych kieszaniach jest miejsce na detektor lawinowy. Wartością dodaną jest fakt, że dobrze zaprojektowany kombinezon po prostu super wygląda - aż się chce strzelić fotę na facebooka czy innego instagrama. Jeżeli jednak kombinezon to nie Wasza bajka, ubieramy lekką bluzę (np. z materiału technostretch) i niezbyt grube spodnie trekkingowe - nigdy  nie ubieramy spodni narciarskich ( z sauny korzystamy po wycieczce  ).

               Kolejnym elementem, który zabieram na każdą wycieczkę jest wiatrochronne ubranie, które ma system szybkiego ubierania. Góry rządzą się swoimi prawami. Może być lampa, piękna pogoda i w ogóle miód malina, a za 5 minut śnieg sypiący w poprzek, mgła i minus "naście" odczuwalnej temperatury. Taka mini-kurteczka i spodnie rozpinane po bokach naprawdę potrafią uratować życie! Ale OK! Powiedzmy, że pogoda jest stabilna i wcale nie musimy się ratować - wtedy warto założyć wiatroodporne ubranko na końcówkę (do 5 min) podejścia, dogrzać się i nie walczyć z odmrożeniami na zjeździe. Dodatkowo takie ubranie można wykorzystać też podczas biegania i wycieczek pieszych, także nie przepłacamy za zbędną rzecz – poprostu możemy używać ich cały rok! Świetnym rozwiązaniem w wietrzne lub zimne dni jest także kamizelka, która grzeje mniej niż kurtka, czy bluza, ale za to świetnie chroni przed wiatrem, a przy ciężkim podejściu nie powoduje efektu przegrzania.

Kolejną warstwą jest już kurtka puchowa. Osobiście stosuje i bardzo polecam kurtkę z ociepliną Polartec Alpha który sprawdza się u mnie nawet lepiej niż primaloft, gdyż mam wrażenie, że zatrzymuje trochę więcej ciepła przy dużo lepszej oddychalności.

attiq-carbontech-kurtka-sktour

 

Dla kurtki do pary idealne są ocieplane spodnie, zapinane na zamki, których założenie zajmuje mniej niż minutkę. Perfekcyjne są spodnie o długości mniej więcej za kolana - mniej ważą, a spełniają swoją funkcję tak samo jak długie, no i bajerancko wyglądają, jak u pro-zjazdowców na treningu. Tutaj dla pań mogę jeszcze zaproponować spódniczkę( tak właśnie – spodniczkę! ) , która wygląda świetnie, a do tego sprawdza się na podejściu - nie grzeje, a chroni przed zimnem i wiatrem i najlepsze jest to, że można ją zdjąć dosłownie jednym ruchem. Przykro mi Panowie, Wy nie macie takiego wyboru!

  Przejdźmy jeszcze do akcesoriów: RĘKAWICZKI! Pierwsza para nie musi być pancerna, softshell lub dla bardziej wytrzymałych lekkie, biegowe. Koniecznie zabieramy drugie, puchowe/primaloftowe/polartecowe łapawice, najlepiej z dziurką na dłoni tak, żeby dało się lekko wyciągnąć dłoń i na przykład założyć raki lub  przepiąć foki. Ja na wycieczki zabieram jeszcze nawet trzecią parę rękawiczek, na wypadek gdyby pierwsze zmokły. Podsumowując rękawiczek zabieramy ile uniesiemy! Żartuję, 2-3 pary powinny być OK - dla wiecznie odmrożonych rąk to już sprawdzą się chyba tylko ogrzewacze. Następną rzeczą must-have jest chusta wielofunkcyjna (tzw. "komin" ewentulanie kominiarka ) - o jej zaletach i przydatności chyba napisano już wszystko, więc tak ją tylko wymieniam, żeby czasem nikt nie zapomniał jej zabrać.

Czapka, lekka, z oddychającego materiału - wełniana sprawdzi się praktycznie tylko na zjazd, ale nie mieści się pod kaskiem, czyli nie sprawdza się wcale.

  Takie wyposażenie, jak wymieniłam sprawdzało się u mnie zarówno na beskidzkich wędrówkach, tatrzańskich szlakach, jak i wysokogórskich wyprawach lodowcowych ok. 4000m. n. p. m.

Kluczowe jest ściąganie/ubieranie warstw tak, aby cały czas utrzymywać komfort termiczny. Lepiej zatrzymać się na chwilkę i ściągnąć kurtkę, niż później chodzić w mokrych ubraniach.

attiq -skitour-kombinezon

Podczas wybierania skiturowego ubrania powiniśmy dokładnie sprawdzić prognozę na wysokości, na którą się wybieramy i kierować się także swoim doświadczeniem. Pamiętajmy - od jednej dodatkowej kurtki w plecaku nikt jeszcze nie umarł, ale od jej braku już tak ! Zabierajcie zawsze ze sobą folię NRC - ona już zupełnie nic nie waży, a naprawdę może pomoc!

 

 

Do zobaczenia na skiturach!

Iwona Januszyk