Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

zamknij

Test kurtek biegowych ATTIQ

 

Kilka miesięcy temu nadano do mnie paczkę. Wysłana została w polskich górach i odebrana na Mazurach. Też polskich… ;) Cały rok 21’ byłem nad wyraz grzeczny i uczynny; przykładałem się do treningów, z powodzeniem startowałem na dystansach od 5 do 100 kilometrów, dbałem o odżywianie i odpowiednią regenerację.

Pewnie dlatego we wspomnianej przesyłce znalazłem aż cztery kurtki:

  • DVALPINE RIP-STOP,
  • DVALPINE LITE,
  • DRY STORM
  • Ultralight 2.0  BM130.

Tajemniczy nadawca tradycyjnie już swoją wyjątkową hojność połączył z dużym wyczuciem i w jednym podejściu ubrał mnie na cztery pory roku. Sam już nie wiem za co lubię go bardziej; za ową hojność, czy nieustanne i konsekwentne bycie smart, eco, zero waste i o krok przed wszystkimi…

Idziemy biegać!

Na pierwszy ogień - DVALPINE RIP-STOP

Sprawdziłem ją właściwie w każdych warunkach; długie, 35-sto kilometrowe wybiegania okraszone śniegiem, spokojne człapanie po płaskim oraz dynamiczne, trail’owe bieganie po mazurskich pagórkach. Mimo usilnych prób nie znalazłem takiego wiatru, który by ją przeszył, ani deszczu, który przełamałby jej membranę (20 000mm H2O). Ze śniegiem, suchym i mokrym, też radziła sobie znakomicie. Kuloodporna.

A przy tym wszystkim naprawdę bardzo, ale to bardzo wygodna. Uwaga! Na wieszaku może stwarzać pozory niezłej sztywniary…

Natomiast już po pierwszym założeniu, wytrawny konsument biegania będzie wiedział, że znalazł to czego szukał. W mojej ocenie przedział temperaturowy to od -15*C do maksymalnie +10*C. Powyżej robi się już naprawdę gorąco. A poniżej? Cóż… niektórzy twierdzą, że bieganie w tych temperaturach jest niezdrowe… No nie wiem… ;)

Bliżej wiosny DVALPINE RIP-STOP proponuję zamieniać na jakiś lżejszy model. Na przykład DVALPINE LITE gdy na termometrze +10-15*C lub ULTRALIGHT 2.0, kiedy słońce towarzyszy nam już od rana do wieczora. Ale o tym wszystkim za chwilę, a póki co czas na krótkie podsumowanie.

Najważniejsze zalety Dvalpine Rip-Stop to:

  • świetna ochrona przed wiatrem i wszelkiego rodzaju opadami - naprawdę sztos!
  • podwyższona, sztywna stójka chroniąca szyję ( do kompletu oczywiście zalecany jakiś przyjemny komin biegowy
  • płaskie, wewnętrzne szwy, klejone z chirurgiczną wręcz starannością,
  • gumowe wykończenia rękawów, kaptura i dołu kurtki jako dodatkowa bariera przed wiatrem
  • trzy kieszenie,
  • materiał, który nie ulega zagnieceniu,
  • odblaskowe wstawki,
  • przyjemny i nienachlany design – taki jak lubię,

O szczegółowy parametrach technicznych przeczytacie tutaj: https://attiq.net/kurtki-i-bezrekawniki/942-1494-meska-kurtka-biegowa-dvalpine-3l-5901891961416.html#/34-rozmiary-l

Ja tymczasem zdecydowanym krokiem biegnę w kierunku wczesnej wiosny, gdzie w Dvalpine Rip-Stop może być już za ciepło, a w ULTRALIGHT 2.0 jednak trochę za chłodno. Szczególnie o świcie i po zachodzie słońca. I wtedy na salony wchodzi ona; DVALPINE LITE, czyli nieco odchudzona wersja swojej zimowej siostry „sztywniary”.

Zacznę od tego, że lubię niebieski. Czuję się w nim bardzo dobrze; swobodnie, lekko i całkiem szybko, dlatego często właśnie w tym kolorze wybieram stroje startowe np. t-shirt biegowy Ultra Trail Quantum.

Do tego żona co jakiś czas z litości szepnie, tak po ludzku, że nawet mi w nim do twarzy. I to byłoby chyba na tyle, jeśli chodzi o właściwości kurtki DVALPINE LITE… Nie no żart. Chociaż ten niebieski (a może granatowy???) jest dokładnie taki jak powinien być…

Szczegóły techniczne kurtki Dvalpine Rip-Stop

Kurtka Dvilpine Light - moja opinia

Gdybym, na przykład z przyczyn czysto ekonomicznych, miał wybrać jedną kurtkę, w której musiałbym biegać przez cały rok, byłaby to z pewnością DVALPINE LITE. W zimę uzbroiłbym się dodatkowo w bardzo solidną pierwszą warstwę, a w lato nałożyłbym jakąś ekstremalnie lekką koszulkę. Na pewno nie nabawiłbym się ani odmrożeń, ani odparzeń. Na szczęście nie mam tego problemu i w towarzystwie mojej niebieskookiej przyjaciółki będę biegał od kwietnia do listopada, z przerwą na letnie miesiące i mały romans z ULTRALIGHT 2.0.

To, co w kurtce Dvalpine Rip-Stop odgrywało nieco mniejsze znaczenie, tu trzeba wymienić na pierwszym miejscu; waga i wentylacja. W moim rozmiarze wersja wiosenno-jesienna Dvalpine waży ponad 50 gramów mniej od zimowej. W połączeniu ze znakomitą przepływem powietrza tworzy idealny zestaw do długich i wolnych oraz krótkich i szybkich mazurskich treningów.

Mówiąc o codziennych treningach warto podkreślić jej trwałość. Nie oszczędzam jej, a nawet intensywnie eksploatuję. W pracami ogrodowymi włącznie. Mimo tego, po kolejnych praniach, z przyjemnością zabieram ją na zawody (z cichą nadzieją, że po wyścigu razem wskoczymy na podium i wyglądać będziemy co najmniej przyzwoicie).

Na pewno znacie to uczucie, kiedy szata jednak trochę zdobi człowieka. Tak czuję się w DVALPINE LITE, która po wyjęciu ze sportowej torby, wygląda jakby wróciła z maglowania. Jednym słowem „nie gniotsja, nie łamiotsja” ( za użycie tego obraźliwego języka, który powszechnie powinien być zakazany z góry przepraszam, ale samo określenie wydaje się być „w punkt”).

Szczegóły techniczne kurtki Dvalpine Light

Nie wspominałem chyba jeszcze nic o kapturach w kurtkach Dvalpine. Generalnie z kapturami w kurtkach biegowych jest tak, że dla jednych będą elementem niezbędnym, a inni zapłacą krawcowej trzydzieści złotych za ich wyprucie. Niezależnie od indywidualnych preferencji, kaptury w kurtkach Attiq określić należy jako niespadające i nieirytujące. Przy ekstremalnych wichurach tworzą dodatkową ochronę dla naszej głowy. A babcia zawsze powtarzała, że „przez głowę tracimy najwięcej ciepła” i „ Bartuś nałóż kaptur, żeby ci rozumu nie wywiało”. Ach te babcine złote myśli…

Podsumowując kurtkę DVALPINE LITE

  • lekkość ( w wadze i kolorystyce ),
  • wytrzymałość na intensywną eksploatację,
  • reprezentatywność i wszechstronność ( z outdoorowymi randkospacerami włącznie ),
  • wentylacja,
  • „napoleonka” – nie, nie ciastko, tylko sprytna kieszonka z przodu. Na żel energetyczny, kartę płatniczą, papier toaletowy, i inne potrzebne w trasie gadżety…
  • stosunek jakości do ceny ( czyli super jakość i… super cena… ;) )

Niezależnie od tego, czy DVALPINE LITE będzie używane sezonowo, czy całorocznie będą Państwo zadowoleni. BARDZO.

Kurtka Dry Storm - kiedy wybrać?

Zanim ostatecznie przeniesiemy się w letnie klimaty, wskoczymy na chwilę w kurtkę Dry Storm. Wyobraźcie sobie taki scenariusz; Budzicie się około 8:30 w jednej z mazurskich agroturystyk. Jecie wyśmienite, regionalne śniadanie, które popijacie aromatyczną kawą. Pół godziny później wychodzicie na kolejny trening, w absolutnie wyjątkowych okolicznościach przyrody. Jest ciepło, ale nie upalnie.

Cyferki i motywacyjne sentencje kłębią się już w głowie, a tuż nad nią zbierają się rosnące w siłę cumulusy. Ani trochę nie uspokaja was widok wzburzonej tafli mazurskiego jeziora, która na tą okoliczność przybiera najciemniejszą z barw. Przez najbliższe dziesięć minut nie powinno padać – to jedyne, czego na tą chwilę możecie być pewni.

Do zrealizowania jest następująca misja: Przebiec 20 kilometrów, nie dać się przeszyć okołoburzowym podmuchom wiatru, utrzymać odpowiednią temperaturę ciała ( nie za ciepło i nie za zimno - red. ), do domu wrócić DRY i przede wszystkim przeżyć nadciągający STORM, bo następnym razem żona*/partnerka*/kochanka* nie wypuści was na trening.

Co powinniście ubrać na taką pogodę ??? Odpowiedź na tą skomplikowaną zagadkę „zaszyfrowałem” w jednym z poprzednich zdań. Jej rozwikłanie skutecznie zaprowadzi was do modelu kurtki, która bez wątpienia spełni wasze oczekiwania i już na zawsze kojarzyć wam się będzie z pewną mazurską, szaloną 20-stką…

Szczegóły techniczne kurtki Dry Storm

Ubieram ULTRALIGHT 2.0 - będzie gorąco!

Każdy z nas w okresie letnim na pewno wielokrotnie zmierzył się z tym problemem. Wystawiamy głowę za okno i czujemy, że na krótki rękaw może być trochę za chłodno. Następnie, po pierwszych trzech kilometrach joggingu, totalnie zagotowani zastanawiamy się po jaką cholerę ubraliśmy tą kurtę i przede wszystkim co możemy z nią teraz zrobić w środku lasu?! Sam poirytowany wielokrotnie zostawiałem kurtkę gdzieś w krzakach i wracałem po nią po treningu.

Na szczęście na te i wiele innych chwil z pomocą przybywa ULTRALIGHT 2.0.! To kurtka, którą po zdjęciu możemy złożyć/zgnieść do mikro rozmiarów i schować w dowolnej kieszeni lub w czasie biegu po prostu trzymać w dłoni. Większość modeli męskich spodenek biegowych Attiq, oprócz tylnej kieszonki na zamek, ma boczną kieszeń z siatki. Czyżby projektanci wiedzieli, że za chwilę powstanie ULTRALIGHT 2.0.? Ale dobrze, nie spekulujmy tylko przejdźmy do konkretów.

ULTRALIGHT 2.0. to bardzo lekka i zwiewna kurka na ciepłe, letnie dni. Przeznaczenie? Wakacyjne treningi o świcie i w chłodniejsze wieczory. Długie wycieczki biegowe, na których towarzyszyć nam będzie kapryśna matka natura, zmieniając dla zabawy aurę z tropikalnej na okołobiegunową. Przedstartowe rozgrzewki na zawodach, kiedy chcemy rozebrać się dopiero po osiągnięciu odpowiedniej ciepłoty ciała.

I w końcu same zawody, szczególnie w wydaniu górskim i ultra, gdzie nasza kurtka uzupełni tak zwane wyposażenie obowiązkowe. Przypomnę, że ciągle mówimy w porze letniej. Mniej oczywistymi powodami, dla których warto zaopatrzyć się w ULTRALIGHT 2.0. mogą być komary i inne owady oraz skrajnie słoneczne dni, gdzie całe ciało warto chronić przed palącymi promieniami. I jeszcze jedna, dla mnie osobiście bardzo ważna zaleta; ULTRALIGHT 2.0. błyskawicznie schnie i nie kumuluje przykrych zapachów.

Osobiście mam z tym problem, bo woń mojego potu do najprzyjemniejszych nie należy. Zwłaszcza w okresach, kiedy organizm zakwaszony jest mocnym trenowaniem lub … mocnym, letnim grillowaniem. Osobista małżonka świadkiem, że z pobudek czysto ekologicznych nie jestem za codziennym praniem wierzchniej odzieży treningowej. Mówiąc po chłopsku jak nie śmierdzące i nie brudne, to nadające się na kolejny trening. Dlatego dla intensywnie trenujących i wyjeżdżających na wakacyjne obozy biegowe ULTRALIGHT 2.0. na pewno będzie świeżym wyborem. To znaczy świetnym…

Szczegóły techniczne kurtki Ultralight 2.0

Na Waszym miejscu brałbym tą ULTRALIGHT 2.0. w kieszeń i nie wahałbym się używać jej przy różnych okazjach. Nie od dziś przecież wiadomo, że w okresie wakacyjnym tych różnych okazji raczej nie brakuje… , czego sobie, ale przede wszystkim Wam na zbliżające się, gorące dni życzę!

Z kilometrami pozdrowień,

Bartek Osior, Wioska Biegaczy

 
Opublikowany w: Recenzje
Blog navigation

Najnowsze posty

Recenzja skarpet biegowych Compress Trail
Recenzja skarpet biegowych Compress Trail

Ultra Trail Du Mont Blanc. Tymi właśnie słowy, dzień po biegu, leżąc w słońcu na macie na polu namiotowym, starałem...

Czytaj więcej
Recenzja koszulek Merino Denali
Recenzja koszulek Merino Denali

Podobne cechy mają współczesne tkaniny z udziałem wełny owczej i tak też jest w przypadku koszulki Attiq o nazwie...

Czytaj więcej
Test kurtek biegowych ATTIQ
Test kurtek biegowych ATTIQ

Kilka miesięcy temu nadano do mnie paczkę. Wysłana została w polskich górach i odebrana na Mazurach. Też polskich… ;)...

Czytaj więcej